Jeszcze jakiś czas temu kredyty hipoteczne walutowe denominowane w euro albo we frankach szwajcarskich cieszyły się wielką popularnością z uwagi na niskie oprocentowanie. W porównaniu do kredytów w złotówkach na racie takiego kredytu można było zaoszczędzić dosłownie 30%.
Kredyty hipoteczne walutowe odróżniają się jednak tzw. ryzykiem kursowym. Wzrasta ze wzrostem kursu waluty, w jakiej rozliczany jest mieszkaniowy kredyt hipoteczny walutowy rośnie kwota całkowitego zadłużenia oraz wysokość rat.
Ryzyko walutowe to największe zagrożenie dla kredytobiorcy w przypadku kredytów hipotecznych walutowych. Niestety nie inni ludzie zdają sobie z tego sprawę lub nie pragną brać pod uwagę zagrożenia, jakie ma możliwość stać się prawdziwą pułapką finansową.
Czarny scenariusz galopujących w górę kursów walut ziścił się na przestrzeni kilkunastu ostatnich miesięcy i wpędził wiele polskich rodzin, które są zadłużone w walutach obcych, w niemałe kłopoty majątkowe.
Kiedy jednakże warsztaty walut spadają w odniesieniu do złotego, wówczas dla kredytobiorców walutowych zaczyna się prawdziwe eldorado. Kwota zadłużenia spada, a raty kredytu z miesiąca na miesiąc stają się coraz niższe.
Najbardziej racjonalnym rozstrzygnięciem byłoby zaciągnąć kredyt hipoteczny mieszkaniowy walutowy wtedy, kiedy złotówka jest słaba, a warsztaty walut wysokie, następnie poczekać aż waluta rodzima się umocni, a waluty spadną i wtedy przewalutować kredyt mieszkaniowy hipoteczny walutowy o niższym saldzie na kredyt złotowy. Następnie należałoby znów zaczekać aż złotówka osłabnie, przewalutować z powrotem kredyt złotowy na euro lub na franki oraz znowu całą procedurę powtórzyć. Gdyby wszystko układało się po koncepcji kredytobiorcy i spełniał on wszelkie przewalutowania w zgodzie z tą strategią to okazałoby się, że kredyt praktycznie sam spłaciłby się w znacznie krótszym czasie niż okres kredytowania. Jednak równie dobrze można starać się przewidzieć trendy na giełdzie papierów wartościowych albo liczby w grach liczbowych. To gra z szczegółami hazardu oraz dlatego żelazna zasada mówi, że kredyt hipoteczny należy brać w takiej walucie w jakiej się zarabia. Mimo płacenia wyższych rat znika w takim momencie ryzyko walutowe i pokusa spekulowania na własnym kredycie mieszkaniowym, który jest częstokroć największym obciążeniem finansowym w życiu człowieka.
Powyżej został bowiem podany przykład szybszego spłacenia kredytu hipotecznego przy sprzyjających wahaniach kursów walut, natomiast należy brać pod uwagę też scenariusz, że waluty mogą przekształcać się w odwrotnym trendzie oraz jeżeli już zabraknie nam żelaznej pragnie oraz stalowych nerwach przy niesprzyjających ruchach kursów walut, to możemy się pogrążyć przewalutowując kredyt walutowy w nieodpowiednich momentach.